2014-06-04
Wiosenne torby
Chciałam zrobić pokazówkę zdjęć wszystkich toreb filcowych, jakie na blogu się jeszcze nie pojawiły. Ale wiecie co? Dnia by mi chyba nie starczyło na publikację ich wszystkich ;D Dlatego też daję sobie spokój z filcówkami, teraz jest wiosna (choć lato za rogiem :)), powinnam więc pokazać torby, które uszyłam specjalnie na tę okazję. Torebki nie z filcu, a z zamszu syntetycznego, bawełny, drelichu, tkaniny tapicerskiej. Szyjąc każdy model po raz pierwszy czułam się tak, jakbym dopiero co zaczynała przygodę z szyciem. Pół dnia zmóżdżałam się nad każdym projektem, ręce mi się trzęsły, serce mi waliło, zachwycałam się efektem końcowym. Lubię takie szycie :) Teraz te same emocje przeżywam obracając skórę naturalną, którą nabyłam w zeszłym tygodniu. Ale o tym w innym poście, dziś torebki z tkanin :)
2014-05-28
Multum portfeli.
Był okres, kiedy każdego dnia powstawały nowe portfele. Różne, najróżniejsze, wymyślone przez klientów. Z kotkami, kwiatkami, a nawet i z sówką. Szycie na zamówienie, szycie takich maleństw wymaga większego skupienia. Nie wszystko wychodzi za pierwszym razem, było prucie, ponowne krojenie. Ale ogólnie zabawa była całkiem niezła, szyłam w końcu coś innego :)
Pozdrawiam z zimnego Gdańska (jeszcze Gdańska ;)) :)
2014-04-14
Nowość :)
Czy można raz lubić szycie, a raz nie? Tak, można. Nie lubię szyć, kiedy MUSZĘ szyć ciągle te same modele, każdego dnia. A szyć lubię wtedy, kiedy mam mnóstwo czasu na uszycie czegoś nowego, z innych materiałów, z innego szablonu. W zeszłym tygodniu udało mi się w końcu zyskać trochę czasu na te szycie, które lubię. Projekt torebki chodził za mną jeszcze późną jesienią, także stworzenie szablonu nie było problemem, choć musiałam nieco zmniejszyć wymiary poszczególnych elementów torebki, bo torba okazałaby się zbyt duża. Jest duża, bo taka miała być, ale nawet mniejsza osoba nie będzie nią przytłoczona, tak sądzę, bo ja sama jestem raczej mała i widać mnie zza torebki.
Torebkę uszyłam z tkaniny obiciowej - uważam, że grubość i wytrzymałość tych tkanin idealnie nadaje się na zastosowanie torebkowe.
Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego. Tak bardzo, że nie mogłam czekać aż torebka doczeka się sesji zdjęciowej w namiocie bezcieniowym, musiałam obfocić ją na byle jakim tle, przy byle jakim świetle. Chyba za bardzo się rozpędziłam, bo niestety zdjęcia nie oddają rzeczywistego koloru i świetności tej torebki. Ale co tam, chwalę się tym, co mam :)
Torebkę uszyłam z tkaniny obiciowej - uważam, że grubość i wytrzymałość tych tkanin idealnie nadaje się na zastosowanie torebkowe.
Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego. Tak bardzo, że nie mogłam czekać aż torebka doczeka się sesji zdjęciowej w namiocie bezcieniowym, musiałam obfocić ją na byle jakim tle, przy byle jakim świetle. Chyba za bardzo się rozpędziłam, bo niestety zdjęcia nie oddają rzeczywistego koloru i świetności tej torebki. Ale co tam, chwalę się tym, co mam :)
Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko :)
2014-03-28
Piesek ciąg dalszy
Jakie moje życie jest teraz wesołe! Od kiedy mam pieska, którego przedstawiłam Wam w poprzednim poście, częściej się uśmiecham, częściej spaceruję (i nawet to lubię!), odkrywam coraz to nowsze miejsca w okolicy. I choć obowiązków mam więcej, to ze wszystkimi radzę sobie doskonale, jestem bardziej zorganizowana.
Jak to często bywa w przypadku psów, które przebywały w schronisku, musiałam kilka razy odwiedzić gabinet weterynaryjny wraz z psiakiem. Kilka tygodni leczenia i piesek ma zdrowe uszy, zdrowe oczy, i piękną, gładką sierść bez 'łusek'. I mimo zapewnień Pana ochroniarza ze schroniska, z którym na co dzień przebywała moja Jodynka, Ona wcale nie jest taka spokojna i wcale nie przesypia całe dnie :) Ale to nic, widok szczęśliwego psa, wyrwanego ze schroniska, który pomimo młodego wieku swoje przeżył, rekompensuje wszelkie straty, od czapki zimowej zaczynając, na kapciach kończąc :)
Poniżej zdjęcia bohaterki wpisu - wielbicielki Słońca i dobrej zabawy :)
Torebusiowy wpis niebawem!
Jak to często bywa w przypadku psów, które przebywały w schronisku, musiałam kilka razy odwiedzić gabinet weterynaryjny wraz z psiakiem. Kilka tygodni leczenia i piesek ma zdrowe uszy, zdrowe oczy, i piękną, gładką sierść bez 'łusek'. I mimo zapewnień Pana ochroniarza ze schroniska, z którym na co dzień przebywała moja Jodynka, Ona wcale nie jest taka spokojna i wcale nie przesypia całe dnie :) Ale to nic, widok szczęśliwego psa, wyrwanego ze schroniska, który pomimo młodego wieku swoje przeżył, rekompensuje wszelkie straty, od czapki zimowej zaczynając, na kapciach kończąc :)
Poniżej zdjęcia bohaterki wpisu - wielbicielki Słońca i dobrej zabawy :)
Torebusiowy wpis niebawem!
2014-02-20
Piesek, ale nie na torebce.
Kiedyś miałam psa. Był On ze mną przez większą część mojego życia i kochałam go bardzo, bardzo mocno. Kto ma/miał psa, wie, o czym mówię.
Myślałam, że już nigdy psa nie będę miała, zbrodnią było dla nie pokochanie innego czworonoga. No, ale stało się. Zakochałam się w Niej, jak tylko jej zdjęcie zostało opublikowane na stronie schroniska. Minęło kilka dni i... mała Yodynka jest już z nami :)
2014-02-08
Ścieram kurz.
Pora zetrzeć nawarstwiający się kurz.
Październik, listopad, grudzień, styczeń... No, trochę mnie tu nie było. To znaczy, zaglądałam czasem, żeby sprawdzić, czy są jakieś nowe komentarze, ale żeby coś naskrobać... Niestety nie miałam czasu.
Okres okołoświąteczny (celowo nie piszę 'przedświąteczny' ponieważ i po świętach był i jest szał...) chyba powoli mija, aczkolwiek nadal pracy mam tyle, że nie wiem, w co ręce włożyć. Cieszę się z tego bardzo, bo w ogóle nie liczyłam na taki obrót sprawy, mogę nieskromnie powiedzieć, że mi się udało, ale prawda jest taka, że jestem totalnie wypompowana... Potrzebuję odpoczynku.
Nikt nie mówił, że prowadzenie własnej firmy jest proste, wiedziałam, że to wymaga wyrzeczeń, pracy 'po godzinach', pracy w weekendy. Ale fakt, że mam własną firmę daje mi ten luksus, że teoretycznie mogę odpoczywać kiedy chcę. I właśnie taki odpoczynek, takie odseparowanie się od torebek zaplanowałam sobie na najbliższe dni.
Nowości przez ten czas powstało niewiele. Stale odszywam te same modele (czasem się zastanawiam, czy moje torby są jeszcze unikatowe, czy może to już masówka? ;)) i nie mam za wiele czasu, żeby szyć coś nowego. Aaaaaaaaaaaale! W listopadzie były dwa wolne dni 1. i 11., i właśnie w te dni porzuciłam mój ukochany filc, moje kotki i pieski, moje postrzępione szablony, i stworzyłam coś nowego. Chciałam, żeby nowe modele były bardziej skomplikowane niż te, które uszyłam dotychczas, tak, żeby nauczyć się czegoś nowego, bo ciągle stałam w miejscu, ciągle szyłam to samo. I powstało coś takiego:
Trzeci model jest dość prosty, ale to było zamierzone, ponieważ pierwszy raz obracałam w rękach kodurę. Jak dla mnie nie jest to łatwa tkanina i raczej nie zamierzam z nią stale współpracować.
Filcowe nowości pokaże Wam na dniach. Tak, tak, zamierzam bywać tu częściej.
Pozdrawiam!
Październik, listopad, grudzień, styczeń... No, trochę mnie tu nie było. To znaczy, zaglądałam czasem, żeby sprawdzić, czy są jakieś nowe komentarze, ale żeby coś naskrobać... Niestety nie miałam czasu.
Okres okołoświąteczny (celowo nie piszę 'przedświąteczny' ponieważ i po świętach był i jest szał...) chyba powoli mija, aczkolwiek nadal pracy mam tyle, że nie wiem, w co ręce włożyć. Cieszę się z tego bardzo, bo w ogóle nie liczyłam na taki obrót sprawy, mogę nieskromnie powiedzieć, że mi się udało, ale prawda jest taka, że jestem totalnie wypompowana... Potrzebuję odpoczynku.
Nikt nie mówił, że prowadzenie własnej firmy jest proste, wiedziałam, że to wymaga wyrzeczeń, pracy 'po godzinach', pracy w weekendy. Ale fakt, że mam własną firmę daje mi ten luksus, że teoretycznie mogę odpoczywać kiedy chcę. I właśnie taki odpoczynek, takie odseparowanie się od torebek zaplanowałam sobie na najbliższe dni.
Nowości przez ten czas powstało niewiele. Stale odszywam te same modele (czasem się zastanawiam, czy moje torby są jeszcze unikatowe, czy może to już masówka? ;)) i nie mam za wiele czasu, żeby szyć coś nowego. Aaaaaaaaaaaale! W listopadzie były dwa wolne dni 1. i 11., i właśnie w te dni porzuciłam mój ukochany filc, moje kotki i pieski, moje postrzępione szablony, i stworzyłam coś nowego. Chciałam, żeby nowe modele były bardziej skomplikowane niż te, które uszyłam dotychczas, tak, żeby nauczyć się czegoś nowego, bo ciągle stałam w miejscu, ciągle szyłam to samo. I powstało coś takiego:
Trzeci model jest dość prosty, ale to było zamierzone, ponieważ pierwszy raz obracałam w rękach kodurę. Jak dla mnie nie jest to łatwa tkanina i raczej nie zamierzam z nią stale współpracować.
Filcowe nowości pokaże Wam na dniach. Tak, tak, zamierzam bywać tu częściej.
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






